https://schronisko.pila.pl/

Pytania i odpowiedzi

Miluszków Schronisko Piła - Piła, ul. Na Leszkowie 8

1. Czym jest Fundacja Miluszków i jak działa?

Fundacja Miluszków jest organizacją non profit, której głównym celem jest niesienie pomocy zwierzętom bezdomnym, chorym, bezpańskim, w szczególności przebywającym w Pilskim Schronisku dla Zwierząt Miluszków. Do zadań Fundacji należą też: wsparcie tychże zwierząt poprzez zakup lub pozyskanie specjalistycznych karm lub karm dedykowanych, edukacja prozwierzęca, współpraca ze Strażą Miejską, propagowanie sterylizacji i kastracji zwierząt bezdomnych i właścicielskich. Działalność Fundacji jest możliwa dzięki wsparciu i zaangażowaniu darczyńców.

2. Po co została stworzona Fundacja Miluszków?

Większość schronisk w Polsce korzysta ze wsparcia fundacji, gdyż bez tego schroniska nie mogłyby w tak dużym stopniu wspierać swoich podopiecznych. Taka też była idea przyświecająca powołaniu Fundacji Miluszków. Niewiele schronisk stać np. na zakup specjalistycznych karm. Fundacja Miluszków wsparła Pilskie Schronisko dla Zwierząt 450 kg karmy (na kwotę ok. 9 tysięcy złotych), która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania niektórych zwierząt. Pilskiego Schroniska dla Zwierząt nie byłoby stać na diagnostykę (np. rezonans Chrupka – psa z padaczką, konsultacje okulistyczne schroniskowych ślepków itd.) oraz kosztowne operacje (np. Śnieżki, która trafiła do Miluszkowa z połamaną miednicą itd.).

3. Czym zajmuje się prezes Fundacji Miluszków?

Fundacja Miluszków jest fundacją jednoosobową, więc za wszystko co ma związek z jej działalnością jest odpowiedzialna jedna osoba. Do jej zadań należy pozyskiwanie darowizn na cele statutowe, współpraca z firmami, obsługa FB, zbieranie dokumentacji księgowej, spotkania edukacyjne, pisanie projektów, szeroko rozumiane zakupy (np. karmy, sprzęty, opłacanie faktur), propagowanie akcji związanych z adopcjami oraz akcji społecznych, których celem jest pozyskanie darów dla schroniskowych podopiecznych.

4. Jakie są zarobki prezesa Fundacji?

Prezes Fundacji Miluszków nie pobiera wynagrodzenia. Pracuje w ramach wolontariatu.

5. Na co przeznaczane są pieniądze z Fundacji?

Wydatki Fundacji Miluszków od czerwca 2019 r. do sierpnia 2020 r. (zbiórki publiczne, zbiórki celowe, darowizny finansowe i rzeczowe):

– karma specjalistyczna (sucha i mokra) dla psów i kotów – ok. 450 kg

– karma dla kociąt i szczeniąt (mokra i sucha) – ok. 600 kg

– karma dla psów i kotów (chorych, na specjalnych karmach nie specjalistycznych) – ok. 100 kg

– wirówka do surowicy – 399 zł

– domki dla kotów do woliery – 3 sztuk (na kwotę ok 1000 zł)

– domek dla psów tzw. ”szczeniakarnia/dziadkarnia” – ok 8,500 zł

– ozonator – ok. 900 zł

– walkie talkie (5 sztuk) – 1000 zł

– badania, operacje, zabiegi, konsultacje lekarskie – ok. 7 tys. złotych

– materace/legowiska – ok. 350 sztuk

– woliera – ogrodzenie, furtka, siatka – ok. 6 tysięcy złotych

– konsultacje behawiorystyczne

– wizyty groomera w schronisku, aby poprawić komfort życia psów, które nie poddadzą się zabiegom pielęgnacyjnym w salonach groomerskich, a poprawa ich wizerunku znacząco wpływa na szanse na adopcję.

6. Jakie są procedury adopcyjne Fundacji?

Fundacja posiada ankietę przed adopcyjną lub przeprowadza rozmowę z potencjalnymi adoptującymi w formie telefonicznej lub za pomocą mediów społecznościowych.  Wybrane rodziny zostają zaproszone na spotkanie z prezesem i wybranym psem lub kotem. Jeśli nie ma przeciwwskazań, rodzina podpisuje z Fundacją umowę adopcyjną, w której jest wymóg kastracji lub sterylizacji w określonym terminie.

7. Jakie są najbliższe plany Fundacji?

Fundacja Maluszków planuje w najbliższym czasie rozpocząć współpracę z firmami oraz przedsiębiorcami, którym nie jest obojętny los zwierząt. W planach jest również kolejny Bankiet Charytatywny, którego zwieńczeniem ma być zakup kolejnego domku dla psich seniorów z Miluszkowa, organizacja 11 edycji „Przygarnij Burka i Kocurka”, a w najbliższym czasie planuje spotkanie integracyjne połączone ze szkoleniem behawioralnym wolontariuszy przez specjalistę w tym zakresie.

8. Czy wszystkie zwierzęta w schronisku mogą być adoptowane i jeśli nie, to dlaczego?

Wszystkie zwierzęta w schronisku mogą być adoptowane. Są jednak takie psy, których adopcja jest wyjątkowo trudna. To psy dzikie, nieznające dotyku ludzkiej ręki, lękowe, bywa że agresywne. Te zwierzęta nie podchodzą do człowieka, nie potrafią chodzić na smyczy, na widok człowieka szczekają, często pokazują zęby. Przyszła rodzina adoptująca musiałaby mieć olbrzymią wiedzę z zakresu psiego behawioru, żeby poradzić sobie w takim przypadku. Te zwierzęta to bardzo duże wyzwanie. Adoptowany pies powinien być „obsługiwalny” dla przyszłej rodziny, bo przecież trzeba go wyprowadzić na spacer (co wiąże się z dotykiem, podpięciem smyczy i umiejętnością chodzenia na niej) , zawieźć do weterynarza czy innymi czynnościami życia codziennego. Adopcje takich zwierząt zdarzają się wyjątkowo rzadko. Niewiele rodzin gotowych jest przyjeżdżać do schroniska wielokrotnie, zapoznawać się z psem, zdobywać stopniowo jego zaufanie. To trudne. Ale nie niemożliwe.

9. Czy schronisko może odmówić adopcji i w jakich przypadkach?

Tak, zdarza się, że odmawiamy wydania psa do adopcji. Naszym zadaniem jest znalezienie takich domów, gdzie psu będzie dobrze, będzie miał odpowiednie, godne i dostosowane do rasy i wieku  warunki bytowe oraz opiekę w razie choroby. Domów, gdzie będzie szanowany i będzie członkiem rodziny. Domów, z których już nigdy nie będzie musiał trafiać do schroniska. Główna zasada, którą się kierujemy to taka, by zwierzęta trafiały w lepsze miejsca niż schronisko. Jeśli więc adoptujący oświadcza, że szuka psa, którego główną funkcją ma być pilnowanie kurnika przed lisami czy pola ziemniaków przez zwierzyną leśną, wiemy już, że nie tego szukamy dla naszych podopiecznych. Nie wydajemy psów na łańcuch. Pies z krótką sierścią np. w typie jamnika, który ma zamieszkać na zewnątrz to także nie jest dobry wybór. Mały, 2 – miesięczny kotek również nie powinien zamieszkać na zewnątrz, bo nie poradzi sobie z drapieżnikami czy choćby kotami sąsiadów. Jeśli pojawia się osoba deklarująca chęć adopcji, ale zastrzega, że zwierzę musi być zdrowe, bo nie stać jej na ewentualne leczenie – to również może być podstawą do niewydania psa czy kota. To żywe stworzenia, nie zawsze więc będą zdrowe, zwłaszcza jak się zestarzeją. I co wtedy? Bywa też, że osoba zgłaszająca się do schroniska próbuje adoptować zwierzę nie dla siebie, a np. jako niespodziankę dla babci. Nie stosujemy tego typu adopcji „pośrednich”. Zawsze chcemy rozmawiać bezpośrednio z osobą adoptującą, aby mieć pewność, że rzeczywiście chce adoptować zwierzaka i że dany pies czy kot jest odpowiedni dla tej właśnie osoby, spełnia jej oczekiwania (a nie tylko oczekiwania osoby pośredniczącej, bo te mogą się znacznie różnić). Takich przykładów można wymieniać wiele. Staramy się, by nasze adopcje były mądre, przemyślane i takie, gdzie w efekcie końcowym zadowolone są wszystkie 3 strony: adoptujący, my i pies/kot

10. Czy to prawda, że rodziny z dziećmi czy osoby w podeszłym wieku nie mają szansy na adopcję psa z Pilskiego Schroniska dla Zwierząt?

Mnóstwo naszych podopiecznych trafia do domów z dziećmi. Są to zarówno psy jak i koty, te starsze i młodsze. Dzieci często są świetnymi kompanami zabaw dla psa czy kota. Dobierając jednak psa do rodziny, w której są dzieci należy zachować szczególną ostrożność. Nie znamy przeszłości dorosłych psów, które do nas trafiają, nie mamy więc wiedzy czy miały kiedykolwiek kontakt z dziećmi i czy potrafią zachować się odpowiednio w stosunku do najmłodszych. Jeśli rodzina wybierze psa, który miał incydenty agresji podczas pobytu w schronisku, psa który broni miski czy pokazuje zęby gdy trzyma w nich zabawkę – takie zwierzęta mogą stanowić zagrożenie dla dzieci, zwłaszcza tych najmłodszych. Ze względów bezpieczeństwa więc takie psy nie powinny trafiać do domów z dziećmi.

Osoby starsze to często bardzo dobre, troskliwe i odpowiedzialne domy dla psów czy kotów po przejściach. To osoby, które mają dużo wolnego czasu i całe pokłady cierpliwości. Jeśli jednak pojawia się u nas osoba około 80-tki i prosi o młodego, rocznego czy dwuletniego psa, nie jest to najlepszy pomysł. Jest bowiem duże prawdopodobieństwo, że taka osoba nie zapewni młodemu, energicznemu psu tyle ruchu i zabaw ile on potrzebuje. Trzeba też myśleć o tym co się stanie gdy tej osoby zabraknie. Czy pies z powrotem trafi do schroniska? To są sytuacje, których staramy się uniknąć. Należy mierzyć siły na zamiary i adoptować, ale mądrze i odpowiedzialnie. Może warto w takim przypadku, by starsza osoba adoptowała psiego seniora? Zarówno adoptowany jak i osoba adoptująca będą miały podobny temperament i mogą stanowić idealne połączenie.

11. Dlaczego nie można wchodzić na kojce i wybierać w ten sposób psa do adopcji?

Pobyt psa w schronisku nie jest dla niego łatwy. Zwierzęta mieszkają w kojcach, często muszą dzielić przestrzeń z innymi psami, które akceptują, choć nie zawsze lubią. Codziennie narażone są na stres związany z hałasem, część z nich bardzo źle znosi ciągłe szczeknie psów z sąsiednich kojców, bardzo się stresują słysząc konflikt „za ścianą”. Kojec i buda to miejsce, w którym mają czuć się jak najbardziej komfortowo i bezpiecznie.

Zwykle kiedy trafia do nas osoba czy rodzina szukająca psa do adopcji, ma ona jakieś wyobrażenie o przyszłym pupilu. Ktoś może chcieć niewielkiego pieska do mieszkania w bloku, może marzy o suczce, dość młodej, wyznacza górną granicę wieku do 3 roku życia. W całym schronisku psów spełniających te oczekiwania będzie kilka. Dosłownie kilka. Może 3. Oprowadzania więc rodziny po wszystkich kojcach zupełnie mija się z celem, ponieważ wiemy czego ta rodzina szuka i wiemy, że w 90% kojców tego nie znajdzie. Spacerując między kojcami podekscytuje natomiast wszystkie pozostałe zwierzęta. Psy, zamiast wypoczywać w spokoju, w poczuciu bezpieczeństwa, podrywają się na równe nogi za każdym razem kiedy widzą krążącą między kojcami osobę, której nie znają. Zaczynają szczekać. Część ze strachu, część z ekscytacji, duża część z nim sądzi, że pójdzie na spacer. Zaczyna się walka o uwagę człowieka. Psy lękowe uciekają w głąb kojca przerażone nagłym harmidrem. Inne atakują kraty chcąc „przepędzić intruza”, bo zupełnie nie rozumieją, że powinny się ładnie, grzecznie zaprezentować. Jeszcze inne psy walcząc o człowieka atakują się wzajemnie, dochodzi do pogryzień. Młodsze popychają, depczą staruszki. A wszystko po to by pokazać komuś 3 psy. Ze względu więc na bezpieczeństwo, ale też komfort życia zwierząt, oszczędzamy im takich emocji i wyprowadzamy wytypowane psiaki poza kojce, na spokojny spacer do lasu z zainteresowaną nimi rodziną. Z tego samego powodu odmawiamy też osobom, które przychodzą do nas, często z dziećmi i pytają czy mogą „pooglądać pieski”.

Zdarzają się też sytuacje, kiedy osoba odwiedzająca schronisko zaczyna płakać jak tylko przekroczy bramę. Wizyta u nas to może być duże wyzwanie emocjonalne dla niektórych osób. Łatwiej im więc, kiedy idą spokojnie na spacer z jednym, czasem z dwoma psami i nie muszą patrzeć w oczy dziesiątkom pozostałych.

Mamy mnóstwo kotów i piękną wolierę, w której mieszkają. Nasze koty są bardzo towarzyskie, lubią gości, łaszą się do odwiedzających. Zachęcamy więc zarówno wolontariuszy jak i osoby adoptujące do wchodzenia do woliery i spędzenia trochę czasu wśród tych czworonogów. Można w ten sposób wybrać swojego przyszłego pupila lub po prostu miło spędzić czas w kocim towarzystwie.

12. Czy wolontariusz może sobie wybrać psa, z którym pójdzie na spacer?

Są w schronisku psy bardziej popularne i rozpoznawalne wśród wolontariuszy. Zwykle to wesołe, radosne psiaki, przyjazne i otwarte w stosunku do ludzi. To psy, które są bardzo chętnie wyprowadzane na spacery. Jest jednak wiele psów, których nikt nie zna, niepozorne, nierzucające się w oczy, często starsze i mniej ładne od innych. Gdybyśmy pozwalali wolontariuszom wybierać, to „popularne” psy chodziłyby na spacery kilka razy w tygodniu, a te niepozorne czekałyby czasem wiele tygodni, aż ktoś je wypatrzy i zaproponuje spacer.

Dlatego to opiekun i koordynator wolontariatu decydują które psy skorzystają ze spaceru danego dnia. Wybór musi być sprawiedliwy w stosunku do wszystkich zwierząt. Psy wydawane są kolejno kojcami, jeśli więc psy z któregoś kojca spacerowały w sobotę, to w niedzielę na spacer wyjdą zwierzęta z innego kojca. Dzięki temu każdy pies ma szansę wyjść za teren schroniska na spacer z wolontariuszem. Jeśli wolontariuszem jest starsza, drobna pani, to oczywiście opiekun zaproponuje jej starszego, spokojnego psa. Młodych i silnych wolontariuszy chętnie wykorzystamy natomiast do wybiegania naszych młodszych, czasem nieokrzesanych podopiecznych.

13. Jakie wymogi musi spełniać osoba zainteresowana wolontariatem? Kto dokonuje weryfikacji wolontariuszy? Kto sprawdza czy są to osoby odpowiednie do kontaktu ze zwierzętami?

Wolontariuszem może zostać każdy pełnoletni miłośnik zwierząt, który wypełni formularz zgłoszeniowy, podpisze umowę wolontariacką oraz zapozna się z obowiązującym w Schronisku regulaminem wolontariatu. Przed pierwszym spacerem nowego wolontariusza przechodzi on rozmowę z koordynatorem wolontariatu, który to zwraca uwagę na najważniejsze kwestie związane z bezpieczeństwem jego, innych wolontariuszy, osób towarzyszących oraz zwierzęcia. Wolontariat w Pilskim Schronisku dla Zwierząt działa bardzo prężnie, odwiedzają nas wolontariusze często z całymi rodzinami. Zgodnie z regulaminem wolontariatu ze względu na bezpieczeństwo osoba towarzysząca nie może mieć mniej niż 10 lat.  Psy w schronisku na co dzień nie maja kontaktu z dziećmi, a ich przeszłość, w tym stosunek do dzieci, nie jest nam znana. Nie możemy więc zagwarantować, że zwierzę zachowa się w sposób właściwy (bezpieczny) w stosunku do młodego człowieka. Alternatywą do spaceru z psem jest wizyta w kociej wolierze, do której chętnie zapraszamy dzieci. Korzyści są obopólne, gdyż dzieci miło spędzają czas w towarzystwie kotów, a koty maja możliwość zabawy, która jest tak ważna dla ich psychiki. Jedną z regularnych bywalczyń kociej woliery jest niepełnosprawna dziewczynka, która czerpie mnóstwo radości z wizyt u kotów.

Dzięki naszym wolontariuszom bywają weekendy, kiedy wszystkie psy maja okazję wyjść na spacer.

14. Czym konkretnie zajmuje się osoba odpowiedzialna za adopcje?

Głównym zadaniem osoby zajmującej się adopcją w schronisku jak znalezienie odpowiedniej rodziny dla konkretnego zwierzęcia i takie dopasowanie im pupila, by ten już nigdy nie musiał zmienić domu czy wracać do schroniska. To wbrew pozorom nie jest łatwe zadanie. Zwierząt nie adoptujemy wyłącznie „oczami”. Należy też kierować się rozumem. Osoba zajmująca się adopcją musi mieć ogólną wiedzę o każdym podopiecznym schroniska. Musi wiedzieć, że pies jest nerwowy, zaborczy w stosunku do miski czy zabawek i taki pies nie może trafić do domu z dziećmi, bo prędzej czy później może wydarzyć się coś złego. Jeśli rodzina nie ma żadnego doświadczenia, ma to być ich pierwsze zwierzę to należy zaproponować takiego psa, z którym sobie poradzą, który nie stanowi dużego wyzwania, nie ma problemów behawioralnych. Jeśli osoba adoptująca to filigranowa, starsza pani, to błędem byłoby proponowanie jej nieokrzesanego, młodego psa, którego nie będzie w stanie utrzymać na smyczy podczas spacerów.

Zadaniem osoby zajmującej się adopcją jest także przygotowanie rodziny na wszelkie mogące się pojawić trudności we wspólnym życiu z adoptowanym pupilem. W warunkach schroniskowych nie jesteśmy w stanie sprawdzić reakcji psa na wiele czynników: nie wiemy czy spokojnie siedzi podczas jazdy samochodem, nie wiemy czy potrafi chodzić po schodach (w schronisku nie mamy schodów, jak więc to sprawdzić?), nie znamy jego stosunku do dzieci, bo w schronisku pracują wyłącznie osoby dorosłe, nie wiemy też jak zareaguje na inne zwierzęta domowe, królika czy chomika. Nie ocenimy czy nasz podopieczny chętnie wejdzie do windy i zachowa się w sposób właściwy w stosunku do innych osób jadących z nami tą windą. Nie wiemy też czy wie, że swoje potrzeby powinien sygnalizować i załatwiać podczas spaceru, a nie w domu, itd. Osoba zajmująca się adopcją na jednym ze spotkań z rodziną adoptującą opowiada o psychice psów, o możliwych z nimi problemach i o tym jak sobie z nimi radzić. Musi też mieć wiedzę z zakresu prawidłowej opieki nad zwierzęciem, w tym na temat odpowiedniego żywienia czworonogów, podpowiada co mogą jeść psy czy koty, a czego jeść nie mogą.

Zadania pracownika odpowiedzialnego za adopcję to więc szeroki obszar. Osoba ta musi mieć wiedzę z różnych dziedzin, musi być przygotowana na odpowiadanie na różne pytanie odwiedzających nas rodzin, tak by jak najlepiej przygotować je do adopcji. 

15. Czy osoba zdecydowana na adopcję ma możliwość wyboru psa / kota z wszystkich zwierząt przebywających w Schronisku, czy pozostawianych jest tylko kilka. Czy to pracownik Schroniska proponuje dane zwierzę do adopcji?

Osoby adoptujące zazwyczaj mają dość jasną wizję tego, jakie cechy powinien mieć ich przyszły pupil (wielkość, wiek, temperament, stosunek do dzieci, relacje z innymi zwierzętami itp.) I zgodnie z ich oczekiwaniami przedstawiani im są kandydaci spełniający ww kryteria. Jeśli np. rodzina poszukuje niewielkiego pieska do mieszkania w bloku, to uzasadnionym jest, że nie zostanie im zaproponowany pies w typie rasy owczarek niemiecki lub bernardyn, bo nie tego oczekuje. Pracownik odpowiedzialny za adopcję znający wszystkie zwierzęta wie dokładnie które psy i koty mogą spełnić kryteria danej rodziny. Czasem psów/kotów mieszczących się w kryteriach osoby adoptującej jest kilka, czasem jeden, a bywa, że wcale (zdarzają się pytania o zwierzęta konkretnych ras).

16. Co dzieje się z karmą tzw. „marketową”, jeśli taka trafia do schroniska?

Zdarza się, że osoby odwiedzające  schronisko przynoszą nam karmę. Często jest to karma tzw. „marketowa” o bardzo słabej jakości. Zależy nam, żeby nasi podopieczni byli zdrowi, podajemy im więc karmę znacznie lepszej jakości niż ta kupiona w marketach. Większość psów i kotów je jeden rodzaj karmy (oczywiście odpowiedniej dla gatunku i wieku zwierząt). Nie mieszamy rodzajów karm, zwierzęta jedzą codziennie to samo. W tak dużym skupisku zwierząt jakim jest schronisko bardzo ważne jest unikanie problemów gastrycznych. Proszę sobie wyobrazić co by było gdyby nagle 1/3 naszych zwierząt dostała biegunki. Każde z tych zwierząt musiałoby kolejno trafić do gabinetu weterynaryjnego w schronisku, zostać zbadane i konieczne byłoby ustalenie jaka jest przyczyna biegunki: choroba? Pasożyty? Zmiana karmy? To nie tylko dodatkowe cierpienie tych zwierząt, ale też niepotrzebne wydatki związane z diagnostyką.

Doceniamy chęci osób wspierających nas karmą, zachęcamy jednak do kontaktu z nami i dopytaniu jaką karmę jedzą nasi podopieczni. Lepiej kupić mniej, a lepszej karmy niż wydać pieniądze na karmę, której nasze zwierzęta nie jedzą.

Jeśli jednak zdarzy się, że ktoś podaruje nam karmę „marketową” to nic się nie zmarnuje. Otrzymanymi darami dzielimy się z potrzebującymi wsparcia organizacjami jak TOZ czy ośrodkiem dla dzikich zwierząt.

17. Czy w schronisku są zwierzęta o nieuregulowanym statucie prawnym? Co się z nimi dzieje?

Tak, zdarza się, że do schroniska trafiają zwierzęta, których sytuacja prawna nie jest jasna i w związku z tym nie mogą być adoptowane. Tak jest wtedy, gdy do schroniska przyjmujemy zwierzę po śmierci właściciela. Zgodnie z art. 1 pkt 2 Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt: W sprawach nieuregulowanych w ustawie do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy. Jeśli więc zwierzę w świetle prawa jest rzeczą, to w przypadku śmierci właściciela stanowi ono część masy spadkowej. W takich sytuacjach dopóki sąd nie ustanowi spadkobiercy (nie wskaże kto dziedziczy spadek) zwierzę nie ma prawowitego właściciela. Jest niczyje. Znajduje się pod opieką gminy, umieszczone w schronisku, jednak gmina nie może nim dowolnie dysponować, w tym oddać do adopcji. Gmina, a w jej imieniu schronisko, odpowiada za nie jak za powierzoną mu czyjąś rzecz. To duża odpowiedzialność.

Aby sytuacja prawna takiego zwierzęcia była jasna, w sądzie musi się odbyć sprawa spadkowa, co niestety czasem zajmuje wiele miesięcy. Kolejna trudność pojawia się, gdy spadkobierców jest kilku. Wtedy znowu czekamy, aż spadkobiercy dojdą do porozumienia kto z nich zajmie się zwierzęciem. Jeśli żaden ze spadkobierców nie chce psa czy kota po zmarłym krewnym, każdy z nich musi zwrócić się do urzędu gminy i zrzec się na piśmie praw do zwierzęcia. Dopiero wtedy zwierzę przechodzi na rzecz gminy i może być przygotowane i skierowane do adopcji. Jeśli sąd stwierdzi, że zmarły nie miał żadnych spadkobierców, majątek (w tym zwierzę) przechodzi na rzecz skarbu państwa, czyli gminy i może zostać adoptowane.

Istotne jest też to, że gmina ma obowiązek zapewnić opiekę zwierzętom bezdomnym, a nie właścicielskim. Za właścicielskie zwierzę odpowiada czy chce czy nie – właściciel. Oznacza to, że w przypadku ustalenia kto jest spadkobiercą to on, a nie gmina, ma obowiązek zaopiekowania się zwierzęciem. W przypadku gdy ta osoba nie chce bądź nie może tej opieki zapewnić, gmina może, ale nie musi przejąć tych obowiązków na siebie. Jeśli właściciel jest już znany, ustalony z imienia i nazwiska przez sąd, a nie dojdzie do porozumienia z gminą, zwierzęcia jednak nie ma ochoty odebrać - dokonuje tym samym porzucenia, które wg art. 6 Ustawy o ochronie zwierząt jest przestępstwem.  

Zdarza się też, że do schroniska trafiają zwierzęta zatrzymane przez prokuraturę jako dowód w sprawie. Zwykle sprawa dotyczy znęcania się nad zwierzęciem czy zwierzętami. Dopóki taka sprawa nie zostanie zakończona – zwierzęta są pod kuratelą policji i nie mogą zostać skierowane do adopcji. Kiedy sąd zakończy sprawę i wyda wyrok o przepadku zwierząt – dopiero wtedy mogą zostać poddane zabiegowi kastracji i możemy szukać im domów. Często trwa to wiele miesięcy, nad czym bardzo ubolewamy, jednak nie mamy na to wpływu.

18. Jaką karmę jedzą psy i koty w Miluszkowie?

Nasze dorosłe zwierzaki jedzą suchą karmę bytową (codzienną) Eminent, jednak ta karma nie jest dostępna w zwykłych sklepach zoologicznych. Ma za to skład taki jak łatwo dostępna karma HappyDog i HappyCat. Ze względu na zdrowie świeżo adoptowanego pupila nie należy mu raptownie zmieniać karmy, więc warto by rodzina adoptująca kupiła nowemu członkowi rodziny właśnie taką karmę i z czasem, jeśli zechce, stopniowo zmieniała ją na inną (lepszą, nigdy nie na gorszą).

Miluszkowe kotki i psiaki jedzą też karmę mokrą (puszki) i zwykle jest to dostępna w sklepach zoologicznych karma Dolina Noteci

Szczeniakom podajemy karmę suchą Acana Puppy i mokrą Rocco.

Kocięta jedzą Smillę. 

19. Czy zwierzę to dobry pomysł na prezent?

Wielkimi krokami zbliżają się Święta, a wraz z nimi dziesiątki telefonów z pytaniami o szczeniaczki. Rok w rok to samo. Ile zwierzaków musi stać się ofiarą Świąt, by ludzie zrozumieli, że zwierzę to nie prezent??

Zwierzę to żywa istota. Kiedy przyjmujemy je do naszej rodziny, staje się jej członkiem. Jak można dać sobie prawo wyboru czyjegoś członka rodziny? Jak można dojść do wniosku, że pies czy kot będzie idealnym prezentem dla mamy, cioci, wujka czy kuzynki? Czy „hojny” darczyńca nie pomyślał, że gdyby wspomniana ciocia czy kuzynka chciała mieć psa, to pewnie by go miała? Wybrałaby go sama, świadomie i odpowiedzialnie, takiego o jakim marzy? Często słyszymy, że np. mama właśnie przeszła na emeryturę, ma dużo czasu i dorosłe dzieci chcą jej ten czas zagospodarować, bo z całą pewnością się nudzi. Szukają więc dla mamy pieska czy kota. A może mama chce się ponudzić? A może w związku z dużą ilością wolnego czasu ma ochotę na podróże, spotkania z koleżankami, lekcje salsy? Dlaczego ktoś decyduje za nią??

Co roku słyszymy też, że szczeniaczek ma być prezentem pod choinkę dla dziecka, które od dawna o nim marzy. Tak więc pod choinką dziecko znajdzie: nowy piórnik, deskorolkę, pieska i klocki Lego. W jednym rzędzie. Czy to mądre? Czego uczymy dzieci w ten sposób? Może tego, że zwierzę to rzecz? Przedmiot? Zabawka? Czy nie lepiej by było omówić całą rodziną decyzję o adopcji zwierzaka i zachęcić dziecko do czynnego udziału w procesie adopcyjnym? Pokazać dziecku w ten sposób, że jest ważne, mądre i że jego zdanie też się liczy kiedy mowa o nowym członku rodziny. Taki psiak może być najlepszym przyjacielem naszego dziecka przez wiele długich lat. A przyjaciół się nie kupuje, nie daje w prezencie i nie wybiera za kogoś.

ZWIERZĘ NIE JEST RZECZĄ!!

20. Zwierzę gotowe do adopcji - co to znaczy?

Decyzja o adopcji zwierzęcia zwykle jest przemyślana i rodzina długo się do niej przygotowuje. Członkowie rodziny, w tym często dzieci, cieszą się na mającego wkrótce pojawić się w ich domu pupila. Kiedy już go mają – radość jest ogromna. Nietrudno więc sobie wyobrazić jak wielką traumą dla rodziny jest sytuacja, kiedy nowy jej członek po kilku dniach od adopcji zaczyna bardzo poważnie chorować i umiera. Co wtedy czują? Co dzieje się w głowach dzieci po takim przeżyciu? Czy taka rodzina kiedykolwiek jeszcze zechce adoptować psa czy kota ze schroniska? Dlatego tak ważny jest proces przygotowania zwierzaka do adopcji. Opowiemy dziś o tym, co to oznacza.

 Kiedy kot czy pies trafia do schroniska musi minąć trochę czasu zanim będzie mógł pójść do nowego domu. Nie znamy przeszłości tych zwierząt, nie wiemy czy kiedykolwiek były u lekarza weterynarii, czy na coś chorują, czy były szczepione przeciwko chorobom zakaźnym, odrobaczone. Wszystkim tym musimy się zająć zanim zwierzę trafi do nowego domu.

Jakie choroby zagrażają psom czy kotom?

 W przypadku psów najgroźniejszą, często śmiertelną chorobą wirusową jest parwowiroza, która szczególnie duże żniwo zbiera wśród szczeniąt. Jest to choroba bardzo zaraźliwa (nie w stosunku do ludzi), przenosi się łatwo, rozwija błyskawicznie, jest trudna w leczeniu i wyłącznie szybka reakcja właściciela daje psu szanse na przeżycie. W przypadku parwowirozy liczą się godziny. Wirus parwowirozy może być w każdym miejscu uczęszczanym przez psy: osiedlowe trawniki czy pobliski lasek to tereny najbardziej narażone. Wirus bytuje w odchodach zarażonych zwierząt i poprzez kontakt z takimi odchodami nasz psiak może się zarazić. Przeciwko tej strasznej chorobie warto więc swojego psa regularnie szczepić. Tylko szczepienie daje prawie 100% gwarancji, że nasz pupil nie zachoruje. Aby nasz szczeniak był bezpieczny, musi otrzymać 3 dawki szczepionki w odstępach 2-3 tygodni. Dopiero wtedy ma pełną odporność. I dopiero wtedy możemy szukać mu nowego domu.

W dużych skupiskach zwierząt częstym, nieproszonym gościem jest też pasożyt wewnętrzny – giardia. Giardia jest zaraźliwa w stosunku do innych zwierząt, ale też w stosunku do ludzi. Można się nią zarazić poprzez kontakt z odchodami nosiciela. Podobnie jak w przypadku parwowirozy bytuje na trawnikach wszędzie tam, gdzie załatwiają się zwierzęta. Pasożyt ten nie zagraża bezpośrednio życiu, powoduje jednak bardzo nieprzyjemne dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Nie można się przeciwko niemu zaszczepić, można jednak wykonać test u zwierzaka by upewnić się, że jest wolny od giardii lub gdy wynik jest pozytywny, podjąć leczenie psa. Leczenie trwa 7 dni. W Miluszkowie każdy pies przed wydaniem do adopcji ma robiony test. Dbamy w ten sposób o zdrowie naszych podopiecznych, ale także rodziny adoptującej, zwłaszcza, jeśli w domu są dzieci.

Każdy zwierzak w  Miluszkowie jest także regularnie odpchlany i zabezpieczony przeciwko kleszczom.

Dla kotów bardzo groźny jest wirus panleukopenii. To wirus bardzo podobny do parwowirozy – równie zaraźliwy, zjadliwy i często śmiertelny. Na zakażenie nim narażone są nie tylko kocięta, ale też koty dorosłe. Leczenie jest trudne, bywa nieskuteczne i często kończy się śmiercią zwierzęcia. Panleukopenia występuje powszechnie wszędzie tam gdzie bywają koty. Szanse na przeżycie zwierzaka, który miał kontakt z tym wirusem zwiększają szczepienia. Szczepienie należy podać w dwóch dawkach w odstępach 3-4 tygodnie i pamiętać o kolejnych szczepieniach przypominających (ich częstotliwość ocenia lekarz weterynarii). Miluszkowe koty otrzymują komplet szczepień, idąc więc do nowego domu są już bezpieczne.

Kaliciwiroza i herpeswiroza to kolejne wirusy bardzo często atakujące koty. Rzadko zagrażają bezpośrednio życiu zwierzęcia, choć komplikacje z nimi związane już tak. Leczenie bywa długotrwałe, a chore zwierzęta bardzo cierpią.

W Miluszkowie wszystkie koty są dwukrotnie szczepione przeciwko tym trzem chorom: panleukopenii, kaliciwirozie i herpeswirozie.

Aby zapewnić bezpieczeństwo swojemu zwierzęciu nie powinno się przynosić do domu nowego psa czy kota bez szczepień, z nieznanego źródła, gdy w domu mamy swojego czworonoga, zwłaszcza nieszczepionego. Unikamy wtedy narażenia naszego zwierzęcia na śmiertelne niebezpieczeństwo. Nowego zwierzaka można bezpiecznie wprowadzić do domu z psim czy kocim rezydentem po 14-dniowej kwarantannie i komplecie szczepień.

Kolejną chorobą zagrażającą kotom jest kocia białaczka czyli FeLV. Inaczej niż u ludzi, u kotów białaczka jest zaraźliwa, nieuleczalna i nieuchronnie prowadzi do śmierci zwierzęcia. FeLV można potwierdzić lub wykluczyć za pomocą testu, który powinno się dla pewności powtórzyć po kilku tygodniach.

Inną chorobą powszechną wśród kotów wolno żyjących lub wychodzących jest FIV czyli koci AIDS – zespół nabytego niedoboru odporności. To także choroba zaraźliwa i śmiertelna. Podobnie jak w przypadku FeLV diagnozuje się ją za pomocą testu.

Każdy kot tuż po przyjęciu do naszego schroniska ma wykonywany taki test. W sytuacji, gdy wynik jest dodatni, zwierzę jest separowane na stałe od innych kotów, by uniknąć zakażenia. Adoptując więc kota                z Miluszkowa można mieć pewność, że nie jest nosicielem tych chorób, nie zarazi kota rezydenta i sam nie zachoruje.

Każde dorosłe zwierzę w Miluszkowie musi zostać też wysterylizowane/wykastrowane, czyli pozbawione płodności. Dzięki temu zapobiegamy niekontrolowanemu rozmnażaniu się psów i kotów.

O bezpieczeństwo naszych podopiecznych dbamy też za pomocą chipowania. Gdy były Miluszkowiak się zgubi, łatwiej ustalić właściciela sprawdzając nr microchip w bazie danych Safe Animal, w której dokonujemy rejestracji, zwykle w dniu adopcji.

Nietrudno obliczyć, że opisany wyżej proces przygotowania zwierzaka do adopcji musi trwać co najmniej kilka tygodni. Komplet szczepień, testy na FIV/FeLV, giardię, chipowanie i kastracja, podanie preparatu na pchły i kleszcze, odrobaczenie - to duże koszty, ale warto je ponieść dla dobra zarówno zwierząt, jak i adoptujących je rodzin. Tak przygotowane zwierzę jest  gotowe do adopcji i bezpieczne gdy idzie do nowego domu, a rodzina może być spokojna o jego zdrowie.

Mamy świadomość, że wiele schronisk w Polsce nie przywiązuje tak dużej wagi do procesu przygotowania zwierzęcia do adopcji. Marzy nam się, żeby wszędzie było co najmniej tak jak u nas. Dzięki temu byłoby mniej dramatów zwierzęcych i ludzkich.